~~~~~~~~~~~~~~~~~~
*Suzanne*
Dojechałyśmy do szkoły prawie spóźnione. Na salę, gdzie odbywał się apel biegłyśmy jak szalone. Kiedy weszłyśmy tam, zaczęłyśmy rozglądać się za swoją klasą. Zapomniałam wam wspomnieć, że jestem w klasie razem z Sarah. Ale powróćmy już do tematu. Odnalazłyśmy naszą klasę i stanęłyśmy na odpowiednim miejscu. Nigdy nie lubiłam apeli. Dlaczego? Po pierwsze: odbywały się w dusznej sali. Po drugie: w sali tej było gorąco i łatwo było się spocić, czego nie znoszę. Według mnie lepiej by było gdyby apele odbywały się na dworze. Tak to dobry pomysł. Wiałby przyjemny wiatr i nie byłoby tak tłoczno, bo mielibyśmy więcej miejsca, a nie taką malutką salę. I pomieść teraz w niej wszystkie klasy!
Na apelu było nudno tak jak zawsze. Piosenka, przemówienie dyrektora, piosenka, przemówienie jakiegoś gościa specjalnego, znowu piosenka, wyróżnienie najlepszych uczniów, następna nudna piosenka. No i wreszcie koniec. Nie mogę uwierzyć, ten durny apel trwał całe dwie godziny. Razem z Sarah weszłyśmy do jej auta. wracając do domu rozmawiałam z nią o tym, że wyjeżdżam dzisiaj do Londynu. Było mi trochę smutno, że zostawiam moją przyjaciółkę. Ale z drugiej strony cieszyłam się, że zobaczę mojego ukochanego kuzyna, no i jeszcze poznam jego przyjaciół z zespołu.
***
Ubrałam się w to [KLIK]. Siedziałam w pokoju i czekałam na 14.30. Nudziło mi się strasznie. Miałam jeszcze dwie godziny. Chodziłam po pokoju i myślałam co mogę porobić. Założyłam słuchawki i włożyłam je do mojego iPhon'a. Słuchałam właśnie jedną z piosenek One Direction, gdy zawołała mnie mama. Zeszłam na dół z walizkami.
***
Po godzinnej odprawie siedziałam już w samolocie. Zapięłam pasy, bo mieliśmy właśnie startować. Samolot wzbił się do góry. Można już było podziwiać widoki. Odpięłam pasy. Zaczęłam słuchać muzyki i oglądać świat z okna samolotu. Myślałam o różnych rzeczach, m.in. o tym czy chłopaki z One Direction mnie polubią. Rozmyślając zasnęłam. Obudziła mnie starsza pani, która siedziała obok mnie, mówiąc, że za 5 minut lądujemy. Gdy samolot wylądował, wysiadłam z samolotu i wzięłam walizki. Odwróciłam się i zobaczyłam Louisa.
-Loui !!!!-Rzuciłam się na niego, przytulając go.
-Suzie!!!Witaj w Londynie.-powiedział Louis.
***
Stałam przed drzwiami domu Louisa, nie jednak nie domu tylko willi. Louis otworzył drzwi i wpuścił mnie pierwszą.
-Jesteśmy!!!-krzyknął kiedy wszedł za mną do willi.
Usłyszałam jak coś spada na podłogę. I po chwili zauważyłam czterech stojących przede mną chłopaków.
-To jest moja kuzynka Suzanne.-powiedział po czym wskazał na mnie.
Uśmiechnęłam się do nich. Chciałam się przywitać, ale oni przerwali mi, robiąc ze mną ,,grupowego miśka".
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~
Wybaczcie, że taki krótki,ale jutro napiszę dłuższy :)
Mam nadzieje, że podoba się wam moje opowiadanie :)
Proszę komentujcie, bo to dodaje mi wiary w siebie :***
Suzanne
dziękuje za dedykacjeee ;***
OdpowiedzUsuńkc Suzie ♥
Nie ma za co :**
Usuń