środa, 1 maja 2013

Rozdział Pierwszy

*Suzanne*
Zdziwiłam się, ponieważ bardzo rzadko ktoś dzwoni do mnie na skype. Ale nie o tym mam mówić. Tak, więc miałam zamiar odebrać tą rozmowę. Na ekranie pojawił się mój ukochany kuzyn Loui. Nie będę ukrywać, ale zaskoczyło mnie to trochę. Nie miałam z nim kontaktu przez jakiś miesiąc, a przecież świetnie się dogadujemy.
-Hej Suzie!!!! - krzyknął na powitanie Louis.
-Czeeeeeść Lou !!!! - wrzasnęłam tak samo jak on.
-Ty jutro masz zakończenie roku, prawda?? -zapytał mnie.
-Tak, a co?? - zapytałam zaciekawiona.
- Słuchaj... Mam dla ciebie propozycje... - mówił powoli Louis.
-No weź. Wiem, że przedłużasz specjalnie.- powiedziałam.
- Nieee. - Zaprzeczał.- Ja w ogóle tak nie robię.
-Noooo dobra uwierzę ci. - powiedziałam tylko po to, żeby się z nim nie kłócić. - A teraz powiedz jaką masz propozycję.
- Chcę, żebyś przyjechała do mnie na wakacje. - powiedział uradowany Lou.
-Że ja do ciebie??!! Że do Londynu??!!- zaczęłam zadawać pytania wrzeszcząc. -Naprawdę??- powiedziałam już trochę spokojniej.
-Tak ty. Do Londynu. Do mnie. Na wakacje. - zaczął mi odpowiadać powolutku na zadane pytania.
-A na ile?? I kiedy??- zapytałam.
-Na całe dwa miesiące. Lot masz jutro o 16.- odpowiadał dalej Lou.
-Jutro?? Nie zdążę się spakować!!- zaczęłam panikować.
-Uspokój się. Zdążysz. - mówił Lou. Nie mógł powstrzymać się od śmiechu.
-Ej to nie jest śmieszne. Pakowanie to trudna sprawa. - rzekłam poważnie.
-Dobra, dobra. Niech ci będzie.- powiedział Lou.- No to do zobaczenia jutro w Londynie.- powiedział machając.
-Pa. - powiedziałam i też zaczęłam machać.
Za chwilę Louis się rozłączył, a ja zaczęłam się pakować. Po prawie trzech godzinach wreszcie udało mi się to. W sumie to trzeba chyba doliczyć jeszcze 15 minut na zamknięcie moich dwóch, dużych walizek, ale pomińmy to. Tak szczerze to nienawidzę pakowania się. Ale w końcu nikt tego za mnie nie zrobi. Wykończona zaszłam na dół do kuchni, gdzie była moja mama. Zrobiłam nam herbaty, po czym usiadłam na krześle obok niej.
-Lou dzwonił.- powiedziałam uśmiechnięta.
-Świetnie. Co tam u niego słychać?- zapytała mnie moja mama.
-Tak naprawdę to nie wiem. -powiedziałam.
-To o czym rozmawialiście?-pytała nadal.
-Lou zaprosił mnie do siebie.-powiedziałam uradowana.
-Do Londynu?- pytała dalej.
-Nie, na Hawaje.- powiedziałam z sarkazmem.- No przecież, że do Londynu. Przecież tam mieszka. A gdzie niby indziej??
-Masz rację. Ciągle zapominam, że on tylko tam mieszka.-powiedziała moja rodzicielka.-Chyba się starzeję.-powiedziała cicho.
- Mamo jesteś jeszcze młoda.-Zaśmiałam się.-Idę spać, w końcu muszę wstać jutro o 8.00. Pa.
-Dobranoc.-powiedziała moja mama.
Weszłam do mojej własnej łazienki,która nie była mała, ale też nie była ogromna. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Kiedy skończyłam, ubrałam piżamkę [KLIK] i poszłam spać.
Budzik obudził mnie o godzinie 8.00. Umyłam się szybko i założyłam strój galowy, który wyglądał o tak [KLIK]. Zeszłam na dół do kuchni. Zaczęłam robić śniadanie, a była to jajecznica. Usiadłam przy stole, nalałam soku pomarańczowego do szklanki i zaczęłam spożywać jedzonko. Po 15 minutach wychodziłam już z domu. Jak zawsze musiałam czekać przed domem na moją przyjaciółkę, która miała po mnie przyjechać.  Kiedy wreszcie się pojawiła, ja wsiadłam do jej auta.
-Hej Sarah.- powiedziałam i przytuliłam ją.-Znowu się spóźniłaś. Byłyśmy umówione na 8.45, a jest 10 minut później.

*Sarah*
 To nie moja wina, że się ciągle spóźniam. To wszystko przez moją mamę, która każe mi zjeść wielkie śniadanie, mówiąc ,, Śniadanie to najważniejszy posiłek dnia". Ja tam uważam, że wystarczyłaby jajecznica lub miska płatków z mlekiem. No, ale nic z tym nie mogę zrobić. Szkoda.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~
Mam nadzieję, że nie jest za krótki. Jak dla mnie jest w sam raz. :)
Suzanne

Macie tu Liam'a  :**  




2 komentarze:

  1. mrrr ;** Suzanne masz talent ♥
    ale pisz dłuższee ;**

    OdpowiedzUsuń
  2. dziękuje :*** chętnie bym pisała dłuższe tylko nie potrafię

    OdpowiedzUsuń